atlas-roslin.pl · forum

jaka to roślina? styczeń 2022 #10

zapytania 1-10 z miesiąca styczeń 2022 w odwróconym porządku chronologicznym

Solanum nitidibaccatum

KAK — Wracam do tematu psianka na brzegu pola. Dosyłam owoce. Większość roślin wygląda marnie po przymrozkach. 11.sty.22
Konrad Kaczmarek — To jest wg mnie nawet coś innego niż Solanum nitidibaccatum. Brak jest tu charakterystycznego marmurkowania jagód. Być może Solanum sarrachoides Sendt. Pewne cechy przemawiają za tym gatunkiem, ale nie wszystkie. Działki, ich długość i kształt nieco mi nie pasują, gdy biorę pod uwagę np. niemiecką literaturę, ale z kolei ikonografia w amerykańskich źródłach nie wyklucza takiego kształtu i długości. Ogólnie kielich przypomina nitidibaccatum. Musiałbym mieć realne okazy, by móc coś bardziej pewnie powiedzieć. Ze zdjęć tych Solanum raczej się nie da. 11.sty.22
Komar — Warto rozpatrzeć Solanum villosum. 11.sty.22
KAK — Dzieki. Co najwyżej takie jeszcze zdjęcia. 11.sty.22
KAK — Taki obrazek znalazłem. 11.sty.22
Borealis — Ostatnie zdjęcia z 14.10. przedstawiają Solanum physalifolium var. nitidibaccatum, wskazują na to działki kielicha, kwiaty i jagody 11.sty.22
Borealis — Ostatnie zdjęcia z 14.10. przedstawiają Solanum physalifolium var. nitidibaccatum, wskazują na to działki kielicha, kwiaty i jagody 11.sty.22
Konrad Kaczmarek — Jednak widać marmurkowanie. Czyli nitidibaccatum. Gratuluję znaleziska. Tutaj również chciałbym się zapytać, czy możliwe jest pozyskanie kilku jagód? 11.sty.22
KAK — Bardzo dziękuję za pomoc. Dla mnie to zupełna nowość. Niestety nic nie zebrałem, a ponad 2 godz. jazdy samochodem ... 11.sty.22
KAK — A jak jest ze stwierdzeniami tego gatunku w Polsce? Bo ciężko coś znaleźć? 11.sty.22
Konrad Kaczmarek — Rozumiem.
Gatunek znany wcześniej z tej publikacji: https://www.researchgate.net/publication/345312298_MATERIALY_DO_FLORY_POLUDNIOWO-ZACHODNIEJ_CZESCI_WOJEWODZTWA_LUBUSKIEGO_CZESC_II_FloraKob_Lubsko_2020 11.sty.22
Borealis — W tym roku obserwowałem ten gatunek psianki (Solanum nitidibaccatum) tylko na jednym stanowisku w pobliżu Żar. W sumie od 2018 roku odnotowaliśmy go w ośmiu kwadratach AtPol (1 x 1 km), najczęściej na pryzmach ziemi, wysypiskach i gruzowiskach, nieużytkach i poboczach dróg. Myślę, że jest już w Polsce częstszy. Do Europy został zawleczony prawdopodobnie z Argentyny, z transportem zbóż, nasion i odpadów z owczej wełny, co znalazło swoje odzwierciedlenie w nazwie psianka argentyńska np. w Niemczech Argentinischer Nachtschatten (Särkinen et al. 2018). W Polsce jeszcze nie ma epitetu gatunkowego. Myślę, że w naszym regionie (lubuskie) mógł zostać zawleczony z najbliższych landów Saksonii i Brandenburgii, skąd był już podawany w 1964 r. Podobny do niego S. sarrachoides obserwowany był w Polsce na dwóch stanowiskach, w Szczecinie i we Wrocławiu (Urbisz A. 2011). 11.sty.22
KAK — Dzięki za wyjaśnienia. Moje zdjęcia są z gm. Przemęt. 11.sty.22

Epipactis antropogeniczne siedliska

Neurotyk — Taki oto drobny kruszczyk pojawił się w tym roku w bezpośrednim sąsiedztwie mojego domu, pod lipą, pół metra od ulicy (miejsce dość jasne i suche). Dwa kolejne egzemplarze wparowały mi prawdopodobnie do ogrodu (jeszcze nie zakwitły) gdzie zajmują jałowe miejsce, również pod lipą. Zapewne w okolicy znalazłoby się jeszcze kilka sztuk. Cóż to za dziwoląg? 10.sty.22
Piotr Kobierski — Podobny do Epipactis albensis. 10.sty.22
Piotr Grzegorzek — W istocie bardzo podobny. Osobiście znam go z rejonu Siedlca k. Krzeszowic. 10.sty.22
Andrzej Ryś — Mam pytanie czy to jest teren zabudowany? Poproszę o więcej szczegółów odnośnie siedliska. 10.sty.22
Neurotyk — Tak, aczkolwiek zabudowa nie jest gęsta. Jest to mozaika zabudowy jednorodzinnej, niewielkich łąk, pól uprawnych i terenów ruderalnych - ot miejskie peryferie. Jutro postaram się zrobić mu zdjęcie w szerszym kontekście. 10.sty.22
Neurotyk — Niestety jak na złość storczyk poległ podczas akcji wykaszania przydroży. Oto mój miejsce w którym rósł ( między siatką a drogą na wysokości narożnika w centrum zdjęcia). Jeżeli wzrok mnie nie mylił widziałem jeszcze 2 sztuki na terenie należącym do mpwik mieszczącym się za ową siatką, ale żeby być pewnym trzeba by było tam wejść. 10.sty.22
Konrad Kaczmarek — Tu też nie pozostaje mi nic innego, jak napisać, że warto zawiadomić samorząd o obecności tych storczyków szczególnie, że jeśli to albensis, to na chwile obecną jest to rzadki gatunek z rodzaju Epipactis w naszym kraju. Mają obowiązek prawny go chronić, więc moim zdaniem nie powinni się uchylać chociażby od oględzin. Ponadto dodam, że kruszczyki w miastach zaczynają się pojawiać. Moja znajoma znalazła kruszczyka szerokolistnego na osiedlu przylegającym do Lasu Bielańskiego. 10.sty.22
Andrzej Ryś — Wojtek Korda z Niebiesko-Czarnych śpiewał w latach głębokiego PRL słynny protest-song: "Na betonie kwiaty nie rosną, twarde bruki nie pachną wiosną....". W załączeniu kruszczyk szerokolistny na betonowych schodkach do nieczynnego od kilkunastu lat magazynku paliwa przy jednej z leśniczówek w Puszczy Piskiej. Nie komentuję tego zjawiska bo to bardzo kontrowersyjny temat rzeka i woda na mój młyn czyli: Istota idei ochrony przyrody w Polsce i nie tylko. 10.sty.22
Neurotyk — Przeszedłem się dzisiaj i dostrzegłem za siatką na terenie mpwik co najmniej kilkanaście kwitnących egzemplarzy. Swoją drogą, jeśli to E. Albensis, to ma szerszą amplitudę środowiskową niż myślałem 10.sty.22
Andrzej Ryś — Super. Bardzo mi się to podoba. Wg PCZKR w miejscach jego występowania należałoby utworzyć rezerwat lub użytek ekologiczny. Ciekawe co na to powiedzieliby właściciele gruntów, na których rośnie ten wystrzałowy storczyk. Po za tym należy chyba w końcu uświadomić sobie, że ucieczki gatunków uprawianych (wykorzystywanych dla swoich egoistycznych potrzeb) przez człowiek do natury (wolności!?) i na odwrót, gatunków dzikich do cywilizacji (do niewoli ?!) jest zjawiskiem naturalnym i człowiek nad tym procesem nie jest w stanie zapanować. 10.sty.22
Atropina — I teraz nasuwa się pytanie, czy ci przedstawiciele mają "dzikich" czy "uprawowych" przodków;) 10.sty.22
Konrad Kaczmarek — Myślę, że dzikich. Ekspansja rodzaju Epipactis i innych storczyków do krajobrazu antropogenicznego, a nawet zurbanizowanego jest zjawiskiem znanym i obserwowanym już od jakiegoś czasu w różnych krajach. 10.sty.22
Neurotyk — W opracowaniu gatunku do czerwonej listy doczytałem, że nie wzgardzi on przydrożami i dodatkowo lubi bliskość zbiorników wodnych i rzek, a tak jest właśnie w tym przypadku (rzeka Raba kilkaset metrów dalej). 10.sty.22
Andrzej Ryś — Odpowiadam na pytanie Atropina. Wszystkie gatunki uprawiane zawsze miały, maja i będą miały tylko i wyłącznie "dzikich" przodków. Nie biorę pod uwagę gatunków stworzonych przez człowieka na wzór androidów itp. 10.sty.22

Campanula rapunculoides x trachelium ?

Neurotyk — Ciekawy dzwonek, nie wiem co o nim myśleć. Przypomina C. Rapunculoides, ale ma długie szypułki kwiatowe i bardzo mocne ząbkowanie liści. 9.sty.22
Mati1 — to chyba dzwonek pokrzywolistny 9.sty.22
Neurotyk — Działki odgięte i niezrośnięte jak u jednostronnego 9.sty.22
Konrad Kaczmarek — Widać przewagę Campanula trachelium, niemniej też zauważam coś jakby wpływ rapunculoides. Za trachelium przemawia: kształt liści i ulistnienie łodygi, długie szypułki kwiatowe, owłosiona gardziel korony, ogólny pokrój. Za rapunculoides: kształt korony, kształt działek kielicha i ich odgięcie. Czyżby hybryda? Jak dla mnie to możliwe. Nauka zna przypadki mieszania się rapunculoides z glomerata, a ponadto glomerata z trachelium i cervicaria - są to co prawda jakby inne historie, ale wskazują moim zdaniem na to, że bariera rozrodcza w obrębie tych gatunków nie jest jakaś strasznie silna. Zawsze można szukć rodziców gdzieś niedaleko. 9.sty.22
Neurotyk — Oba potencjalne gatunki rodzicielskie wystepują w okolicy w dużych ilościach 9.sty.22
Neurotyk — Ogólnie bardzo duże dzwonkowe spektrum tam rośnie. Tu na przykład egzemplarz bardziej z przewagą jednostronnego, ale z pewną naleciałością pokrzywolistnego 9.sty.22
Konrad Kaczmarek — Ogólnie dziś miałem możliwość obejrzenia Campanula rapunculoides, który miał kwaty na długich szypułkach. Teren miejski, ruderalny, w jedenej populcji nirmalne okazy i rozgałęzione i szypułkowe - raczej nie hybrydy. Także ta cecha nie koniecznie jest wskazująca. Niemniej w tym zapytaniu nadal widzę coś zmieszanego. 9.sty.22
Neurotyk — Chętnie pociągnę ten temat, zwłaszcza że do stanowiska mam niedaleko. 9.sty.22
Konrad Kaczmarek — Ups. Jednak po obejrzeniu kilkudziesięciu osobników rapunculoides widzę, że gardziel też jest u tego gatunku mniej lub bardziej owłosiona. Topi się zbiór cech, które uważałem za wskazujące na trachelium. Trzeba zatem dobrze przyjrzeć się temu wyjątkowemu osobnikowi. 9.sty.22
Neurotyk — Będę wdzięczny za wszelkie wskazówki 9.sty.22
Neurotyk — Byłem dziś na stanowisku i przyjrzałem się bliżej okazowi z zapytania. Rzeczą rzucającą się w oczy był brak charakterystycznego dla C. Trachelium sztywnego owłosienia, zarówno łodygi jak i działek. 9.sty.22
Neurotyk — Ogólnie potencjalni rodzice występują tam razem, w dodatku z dużą domieszką C. glomerata. Znalazłem sporo okazów, których nie byłem w stanie jednoznacznie zakwalifikować. Tu kolejny egzemplarz wyglądający hybrydowo 9.sty.22
Konrad Kaczmarek — Kolejne okazy są tak niejednoznaczne, że odważę się stwierdzić, że to może być jakiś tzw hybrid swarm, a w jego obrębie takich "kwiatków" bym się spodziewał. Gdybym ja oznaczał te okazy pewnie ostatecznie zdecydował się oznaczyć je jako hybrydy wiedząc, że w okolicy rodziców jest pod dostatkiem. Dalej, wiadomo: genetyka. 9.sty.22
Neurotyk — Nie zdziwiłbym się, gdyby tak właśnie było - granice wydawały się momentami zupełnie zatarte, w dodatku egzemplarze, które intuicyjnie oznaczylbym jako należące do jednego konkretnego gatunku często skrajnie różniły się choćby fakturą liści czy barwą pędów. 9.sty.22
Neurotyk — Dorzucę jeszcze np. ciekawe egzemplarze, które wyglądają, jakby powstały przy udziale C. Glomerata 9.sty.22

hybryda Carduus

Piotr Grzegorzek — Znacznie dalej ustalono, że to Cirsium x subspinuligerum Peterm. (vulgaris x palustre). Pierwotnie sądziłem, że to dziwny gatunek z rodzaju Carduus. Podejrzewałem mieszańca na bazie Carduus personata. Na szczycie nasłonecznionego stoku wiaduktu. W pobliżu typowy Carduus acanthoides. W dole dolina rzeki Kozi Bród. 8.sty.22
Piotr Grzegorzek — Druga seria zdjęć. 8.sty.22
Piotr Grzegorzek — Z Szafera wychodzi Carduus personata. Jednakże po raz pierwszy spotkałem coś takiego. 8.sty.22
Konrad Kaczmarek — A personatus występuje gdzieś w okolicy? Wygląda to hybrydowo, owszem. 8.sty.22
Piotr Grzegorzek — Czy w tej okolicy trudno powiedzieć. W Jaworznie, jako mieście tak. Tego dnia byłem już po około 7 km spaceru w upalny dzień, a do cywilizacji zostało mi jeszcze niecałe 2 km. 8.sty.22
Konrad Kaczmarek — Pytam, gdzyż najłatwiej szukać dawcy pyłku właśnie w okolicy. Drugą opcją jest, że nasionko tu przyleciało, ale miałoby daleko spod południowej granicy (chyba, że z czyjąś pomocą). 8.sty.22
Piotr Grzegorzek — Sprawdziłem, do 1999 roku Carduus personata nie był notowany w Jaworznie. Jednakże w okolicy znajduje się linia kolejowa, zatem teraz wszystko jest możliwe. W 2020 roku na Skałce spotkałem coś co uznałem za ten gatunek - https://www.bio-forum.pl/messages/3280/1150132.html. Zatem jakieś prawdopodobieństwo jest. A tutaj mam coś, co uznałem za tym gatunek, ale mogłem się pomylić - https://www.bio-forum.pl/messages/3280/594188.html. Tutaj - https://www.bio-forum.pl/messages/3280/488916.html - już poprawiłem na Carduus crispus. 8.sty.22
Piotr Grzegorzek — Odczekam jeszcze tydzień, może dwa, dam mu się bardziej rozwinąć. 8.sty.22
Konrad Kaczmarek — Po przewertowaniu kilku kluczy i literatury stwierdzam, że wg mnie tylko ten z ronda w Chrzanowie przybliża się wyglądem do Carduus personata (idealny nie jest, może więc Carduus x subinteger Murr syn Carduus x sepincola Hausskn. - personata x crispa??? hybrydy tych gatunków mają mieć rozkład cech przechodzący płynnie z jednego gat. rodzicielskiego do drugiego). Ten z pytania, to wg mnie na pewno hybryda i najprawdopodobniej Carduus x leptocephalus Peterm. (acanthoides x crispus) i to taki bardziej introgresywny do C. acanthoides jakby. Carduus x conrathii Hayek bym wykluczył (personata x acanthoides), gdyż ten ma być mniej owłosiony (viel schwächere Behaarung), tj. słabiej niż C. acanthoides. C. x leptocephalus ma być wręcz „wolligen” - wełnisty, co by się zgadzało. Poobserwować dalej zawsze można. Nawet można zachować fragment okazu w postaci okazu zielnikowego. Gdyby pojawiły się nasiona (o ile hybryda płodna), to nawet bym chętnie je przyjął (zasuszony fragment okazu w sumie też, ale z tym jest więcej zachodu). 8.sty.22
Piotr Grzegorzek — Właśnie przewiduję pozyskanie okazów do zielnika dla KTU. Jeden arkusz więcej problemu nie stanowi, bo populacja jest spora. Poproszę o kontakt na e-mail xxx 8.sty.22
Konrad Kaczmarek — Dziękuję za możliwość otrzymania fragmentu okazu. Napiszę na mail. W międzyczasie nie dawały mi spokoju te wąskie, długie liście oraz odcinki liści i sposób owłosienia. Zastanawiam się teraz też nad opcją Cirsium x subspinuligerum Peterm. (vulgaris x palustre). Illustierte Flora von Mittel-Europa Hegiego mówio tej krzyżówce bardzo skromnie, nieco więcej zaś Flora of Great Britain and Ireland Sell & Murrell, ale i tak mało, wspominając tylko pośredniość kształtu koszyczków i ich koloru u hybrydy oraz odwołanie do obecności w środkowej Europie kontynentalnej, bo Hegi. Herbaria online nie pokazują za dużo, ale jeśli coś jest to jest to typowy mix gatunków rodzicielkich, z różnym rozkładem cech. Jedne kodzyczki bardziej jak u C. vulgare inne bliżej stanowi pośredniemu i C. palustre. Coś jakbybpasowało mi do tego, co tu widzimy. Ostatecznie kierunek potwierdzi puch na nasionach i właściwości włosków tegoż. Ciekawi mnie, czy skoro populacja jest liczna, czy widać po niej właśnie taki rozrzut cech. Czy są tam gatunki rodzime w okolicy? 8.sty.22
Konrad Kaczmarek — gatunki rodzicielskie w okolicy* przepraszam za literówki - telefon jest mniej wygodny do pisania 8.sty.22
Piotr Grzegorzek — Też brałem pod uwagę coś z rodzaju Cirsium. Teraz tylko czekam na zelżenie upałów i dalszy rozwój rośliny. Do stanowiska w linii prostej mam prawie 15 km. Mój telefon xxx. 8.sty.22
Piotr Grzegorzek — Ponowna wizyta w dniu 1 lipca. Okazało się, że na stanowisku, szczyt nasypu wiaduktu jest tylko jeden osobnik z dwoma pędami. Są koszyczki z wykształcającym się puchem. Jeden z pędów został pozyskany do zielnika. Trafi do Konrada. Poza dokumentacją fotograficzną roślinę sfilmowałem. Teraz też skłaniam się ku rodzajowi Cirsium. W okolicy bardzo licznie występuje Cirsium vulgare. 8.sty.22
Konrad Kaczmarek — Jeszcze raz gratuluję odnalezienia tak ciekawej rośliny! Bardzo ciekawy przypadek. Może warto rozważyć dodanie zdjęć do Atlasu? Powiększyłyby bazę ikonografii mieszańców Cirsium, a tak dobra dokumentacja zdjęciowa na dużą wartość naukową. Dziękuję też za pobranie okazu. 8.sty.22
Piotr Grzegorzek — Takson posłałem do Atlasu. 8.sty.22
Piotr Grzegorzek — W niedzielę 4 lipca po drugiej stronie linii kolejowej natrafiłem na drugiego osobnika. U pierwszego dojrzały dwa koszyczki. Zdjęcie 3. Są niełupki. Puch kielichowy jest niejednoznaczny. Badania jeszcze potrwają. Na całym terenie trafił się jeden osobnik Onopordum acanthium. 8.sty.22
Piotr Grzegorzek — Tak na wszelki wypadek, badania trwają. 8.sty.22
Piotr Grzegorzek — Nie jestem tego w stanie dokładnie udokumentować, ale póki co wychodzi mi rodzaj Cirsium. To swoiste rozmycie w głównej osi włosków puchu kielichowego. Czekam na możliwość skorzystania z dobrej lupy. Mamy taką w Muzeum. 8.sty.22
Konrad Kaczmarek — Dobrze, okaz jest na tyle ciekawy, że warto poczekać. 8.sty.22
Piotr Grzegorzek — Podciągam. 8.sty.22
Piotr Grzegorzek — Suszek gotów. 1 - szczyt pędu. 2 - środek pędu, 3 - przykładowe liście ze środka pędu 4 - liść z dolnego odcinka pędu. 8.sty.22
Konrad Kaczmarek — Wygląda świetnie! Piękny okaz zielnikowy. Teraz tylko dobrze mu się przyjrzeć. 8.sty.22

o wypasaniu, wykaszaniu ...

Marijka — ... 7.sty.22
Konrad Kaczmarek — 1-3 Falcaria vulgaris
4 Echium vulgare 7.sty.22
Marijka — 4. czy może to być żmijowiec czerwony? to miejsce jego występowania 7.sty.22
Marijka — tzn Skarpa Dobużańska 7.sty.22
Konrad Kaczmarek — Może być czerwony. Liście by pasowały. Myślę, że dokładne dane o miejscu wykonywania zdjęcia warto podawać w przyszłości. To ułatwia zadanie. Myślałem nad tym gatunkiem, ale Roztocze to szersze „pojęcie” niż dany rezerwat, więc zdecydowałem się na gatunek na który można statystycznie częściej się tam natknąć. 7.sty.22
Marijka — dziekuję, powinnam napisać, ale olsniło mnie dopiero jak przeczytałam oznaczenie, poprawie sie na przyszłość, a swoja droga to ciekawe, że duża część rezerwatu jets ogrodzona pastuchami jako pastwisko i nawet w środku tablice stoją,że torezerwat, chociaż wypasanie to chyba dobry sposób na utrzymanie roslinnosci i przeciwdziałanie zakrzaczeniom ale mam nadzieję, że ktos nad tym czuwa i sa jakieś okresy wypasanie...ślady bytowania krów są świeżutkie jakby ,, wczorajsze", To jedyny zmijowiec jaki znaleźlismy był już za ogrodzeniem na miedzy. Ile czasu potrzebuje na rozkwitnięcie ? 7.sty.22
Konrad Kaczmarek — Z tego co mi wiadomo, rezerwat ten jest własnością prywatną. Nie wiem za to jaki tryb ochrony czynnej przyjął właściciel szczególnie, że CRFOP mówi, że rezerwat nie ma planu ochrony a nawet zadań ochronnych. Dobrze by było, gdyby ktoś nad tym panował. Krowy to specyficzne rozwiązanie, bo nawet konie rzadko się wypasa w takich miejscach. Zwykle są to kozy i owce, bo nie są wybredne. Wypas jest dobrą metodą ochrony czynnej na murawach kserotermicznych, na pewno lepszy niż koszenie kosiarkami i wywóz biomasy. Niemniej we wszystkim musi być umiar, bo można doprowadzić również do nadmiernego zgryzania. Co do kwitnięcia: ze względu na opóźnienie wegetacji w tym roku spodziewałbym się tego w środku/pod koniec czerwca. 7.sty.22
Andrzej Ryś — Będąc jeszcze pracownikiem Lasów Państwowych eksperymentowałem z wypasem na siedliskach muraw i świetlistych dąbrów. Wypas prowadziłem przy użyciu koników polskich, kóz i owiec. Część powierzchni stykających się z prywatnymi gruntami spasana była krowami właściciela tych gruntów. Prowadziłem też zabiegi grabienia. Z prowadzonego monitoringu najlepsze efekty przynosiło jednak grabienie i wynoszenie biomasy poza powierzchnię. Dotyczy to zarówno muraw jak i dąbrów. W przypadku muraw grabienie poprzedzone było wykaszaniem. Zabiegi te wykonywane były późną jesienią w listopadzie a nawet w grudniu jak nie było śniegu. Polecam ten zabieg przy czym musi on być wykonany dokładnie. Sprawdził się bardzo dobrze np. w przypadku leńca bezpodkwiatkowego, miodunki wąskolistnej, sasanki łąkowej, gęsiówki szorstkowłosistej, zarazy wielkiej, dąbrówki kosmatej, pięciornika białego i wielu innych gatunków 7.sty.22
Konrad Kaczmarek — No tak. Uściślę: kiedy chodziło mi o koszenie i wywożenie biomasy, miałem też na myśli czas. Im później tym lepiej właśnie. Niemniej mam też obserwacje, że nie w każdym przypadku ten sposób się sprawdza (wszystko ma zalety i wady przecież). Niektóre rośliny jednak inaczej reagowały na wywożenie biomasy. Np. Prunella grandiflora, Trifolium montanum czy Stachys germanica i Trifolium rubens (u dwóch ostatnich liczne nasiona znajdowałem w owocostanach jeszcze wiosną następnego sezonu) mają dość trwałe owocostany, które zostają do przyszłego sezonu. Tu wykaszanie jak leci miało, wydaje się, zubażający wpływ na pulę nasion w banku glebowym. Również byliny tworzące okazałe kępy i w tej postaci zimujące, po poszatkowaniu piłą/kosiarką potrafiły gorzej kwitnąć w następnym roku, np. Stachys germanica. Na pewno lepsza jest jakakolwiek ochrona czynna niż bierność i sukcesja zarośli. Niemniej moja refleksja była taka, że niektóre gatunki lubią (z trwałymi owocostanami/zimującymi rozetami) indywidualne traktowanie. Faktem jest, że wiele roślin kserotermicznych, okrajkowych wysiewa się już w okolicach października i potem jest im wsio rybka, że je ktoś kosi, bo nasiona i tak już się wysypały (np. Aster amellus, Thalictrum minus, Peucedanum spp., Anemone sylvestris, etc.). Znam też przypadki rezerwatów, np. rez. Węże, gdzie koszenie i wywożenie nie powstrzymało zubożania flory kserotermicznej i wygląda na to, że mogło się też do tego przyczynić poprzez właśnie wywożenie nasion razem z biomasą. Pół biedy jak biomasa jest potem rozdysponowana w okolicy murawy kserotermicznej - zawsze jest szansa, że gatunki mogą nawet rozszerzyć swój areał, ale jak leci to na odpad zielony to wiadomo. 7.sty.22
Konrad Kaczmarek — Zastanawiam się czasem, czy w wypadku takich trwałych owocostanów nie byłoby dobrym sposobem młócenie ich przed skoszeniem. Ponadto na niektórych murawach widziałem też skłonność to tworzenia się grubego wojłoku mszystego w runie i tu właśnie jakieś grabienie, deptanie kopytkami, rozdzieranie darni i otwieranie gleby jest zbawienne. Podsumuję, że ochrona czynna muraw kserotermicznych jest jak najbardziej pożądana, tylko ja preferuję bardzo takie drobiazgowe i indywidualne podejście, choć może nie jest ono specjalnie lepsze - efektywności takiej a takiej metody nie próbowałem mierzyć jeszcze żadnymi metodami ilościowymi. Ot, zwykłe obserwacje. 7.sty.22
Aldona — Konradzie - chyba jesteś z Sieradza, to może wiesz jaki obecnie jest stan rezerwatu kserotermicznego "Winnica"? Kilka lat temu jak byłem bardzo zarastał, ale był tam jeszcze miłek szkarłatny, na granicy z polami, choć jest tam intensywne rolnictwo z opryskami, etc. 7.sty.22
Konrad Kaczmarek — Owszem, tam mieszkam. Na Winnicy obecnie jest prowadzona ochrona czynna polegająca na wykaszaniu pod koniec listopada i wywozie biomasy poza rezerwat. Jest już któryś rok to prowadzone. Zarastać dalej zarasta. Częściowo na skutek koszenia - derenie i tarniny puszczają mnóstwo nowych pędów od ziemi i miejscami jest gorzej niż było, ale z drugiej strony są jakieś efekty pozytywne. Miejscami jest ponownie nieco przestrzeni. Niektóre gatunki wróciły do rezerwatu (aktywacja glebowego banku nasion), ale ogólnie po tylu latach zaniedbania flora jest w słabym stanie np. Aster amellus jest już na granicy wymarcia. Stan fitocenoz kserotermicznych jest też lichy. Dla mnie powinni jeszcze z pół czyżni wyciąć. Najlepiej jakby to wróciło do stanu z ok. 1998 roku, a już wtedy zaczęły się wysypywać cenne gatunki. Populacje miłków sprawdzałem pobieżnie 4 lata temu. Pamiętam, że Adonis aestivalis był. Szkarłatny wedle informacji, które uzyskałem był jeszcze w okolicach 2000 roku na pewno. Poszukiwania były pobieżne, dlatego nic nie przesądzam. Nigdy do tej pory nie miałem za wiele czasu, by cokolwiek tam sprawdzić. Zwykle bywam też pod koniec sezonu (wrzesień-październik) i niewiele już wtedy jest do oglądania. W tym roku mam zamiar w czerwcu lub lipcu tam się pojawić i sprawdzić całą okolicę. Zobaczymy, czy mi to wyjdzie. 7.sty.22
Konrad Kaczmarek — unikalna flora jest w słabym stanie* 7.sty.22
Aldona — Oba miłki były jeszcze w ub. roku, bo widziałem na fb - dziewczyny pokazywały. Pobliska Góra Charlawa też fajna, choć to bardziej murawa piaskowa: kartuzki, chondrilla sztywna i jakaś srebrzysta kostrzewa (ciekawe jaka?) 7.sty.22
Konrad Kaczmarek — To fajnie, że nadal są. Adonis aestivalis na pewno nie był w złej sytuacji. Gorzej jest tam z Nigella arvensis. Z Charlawy kostrzew jeszcze nie kroiłem, ale wiem o które chodzi. Póki co mam je jaki ’sp.’ na zdjęciach fitosocjologicznych. 7.sty.22
Konrad Kaczmarek — Są oba. I znów Adonis aestivalis jest liczniejszy niż Adonis flammea. Jest ich ogólnie niedużo, ale są. W granicach rezerwatu wysiał się tylko A. aestivalis. W rezerwacie stan roślinności jest póki co ok, ale już widzę te wszystkie derenie i tarniny jak już suną do przodu. Pod koniec lata się zobaczy jak tam co tam. Mam nadzieję, że będzie dobrze. 7.sty.22
Konrad Kaczmarek — Co do oprysków, to zawsze najgorzej jest od wschodniej ściany rezerwatu. Tam rolnik jest zawzięty. W tym roku częściowo zamiast zboża posiał Lolium mutiflorum, akurat tam gdzie zwykle było sporo miłków. Niestety, przez taki trawnik nic się nie przebije. Wiosna wilgotna, to dodatkowo urosła ta Lolium z metr, a teraz się od deszczu jeszcze położyła, także umarł w butach. Miłki mają w tym roku pod górkę. 7.sty.22
Konrad Kaczmarek — Poza tym na zdj nr 2 widać, jak miłek szkarłaty zabidzony taki wyrasta sobie na granicy tego trawnika. Z jednej strony życica z drugiej oprysk (bo to miedza, a Adonis-y tam zawsze fajnie rosły). Między młotem a kowadłem. 7.sty.22
Konrad Kaczmarek — Lolium multiflorum* 7.sty.22
maj — Dołączę sie do wątku , bo jest pokazany przy okazji Adonis aestivalis. W atlasie przy opisie tej rośliny jest opisany owoc ,,Owoc zwykle z dwoma ząbkami na grzbiecie i jednym u nasady dzióbka, często z poprzeczną listewką,,. Na pokazywanych zdjęciach z czesto skupionymi owocami i różnymi wyrostkami nie zawsze można się zorientować o jakie to dzióbki chodzi. Tak po mojemu to chyba te na 1 szym zdj. zaznaczone strzałkami. Jak myślicie, ok. czy inaczej? 7.sty.22
Konrad Kaczmarek — Myślę, że o nie chodzi. W sumie nie ma na tych owocach nic innego, co by pasowało. Tutaj jeszcze daję link do fajnej ryciny: http://www.floraiberica.es/floraiberica/texto/pdfs/01_036_16_Adonis.pdf 7.sty.22
maj — Dziękuję bardzo. 7.sty.22

Viola × scabra F.Braun == Viola × permixta Jord. - mieszaniec kosmatego i wonnego

piotrek — fiołek na podmokłym 6.sty.22
Borealis — Wydaje się, że to fiołek kosmaty (Viola hirta) 6.sty.22
Andrzej Ryś — Ale fiołek kosmaty raczej nie rośnie na siedliskach podmokłych. 6.sty.22
Borealis — Wiem.
Zatem zapytajmy autora zdjęć, co to za podmokły teren, siedlisko ?! 6.sty.22
piotrek — bagno to nie jest ale wilgotna łąka na terasie rzecznej 6.sty.22
Andrzej Ryś — Tak czy inaczej mam wrażenie, że jest trochę pomieszany z Viola collina. 6.sty.22
Konrad Kaczmarek — Ja na przylistkach widzę gruczołki koloru rdzawego. Rozważyłbym Viola × scabra F.Braun/Viola × permixta Jord. (synonimy) - mieszańca kosmatego i wonnego. 6.sty.22
Borealis — Moją uwagę na zdjęciu nr 1 zwróciły na przykład nieco ciemniejsze, czerwonofioletowe ostrogi, co skłoniło mnie w kierunku Viola hirta. 6.sty.22
Konrad Kaczmarek — Jak dla mnie to może być mieszaniec właśnie. Można szukać w okolicy rodziców. 6.sty.22
piotrek — rdzawe gruczołki są 6.sty.22
piotrek — Znalazłem wzmiankę o mieszańcu fiołka wonnego z kosmatym z tego samego miejsca sprzed 140 lat , poza tym nie występuje w regionie . Wydaje mi się , że to potwierdza Viola scabra , tak , że dzięki . 6.sty.22
Andrzej Ryś — Warto przy tym sprawdzić czy ma rozłogi. Jeżeli tak to moja wersja mieszańca z V. collina na pewno odpada. 6.sty.22
piotrek — nie zauważyłem 6.sty.22
Borealis — Do autora znaleziska. Warto zweryfikować i zinwentaryzować to stanowisko i zgłosić gdzie trzeba. T. Schube (1903) wymienia Viola × scabra (w oryginale Viola hirta x odorata) z dwudziestu paru stanowisk historycznych z obszaru Dolnego Śląska. Pewnie ten mieszaniec jest możliwy do odnalezienia na tym terenie. 6.sty.22
Andrzej Ryś — W tej sytuacji kluczowym wydaje się jednak dokładne sprawdzenie obecność rozłogów. 6.sty.22
piotrek — Wydaje mi się jednak , że V. collina odpada jako podejrzany o ojcostwo bo tu nie występuje . Pozostałe dwa tak . 6.sty.22

Luzula campestris i multiflora

Atropina — Miejskie, nieużytki. 5.sty.22
Atropina — Czy to będzie kosmatka owłosiona ( Luzula pilosa ) czy jakaś inna. 5.sty.22
Andrzej Ryś — Z pewnością nie jest to kosmatka owłosiona. W rachubę wchodzą tylko dwa gatunki: kosmatka polna lub licznokwiatowa. 5.sty.22
Konrad KaczmarekLuzula campestris zdaje się. 5.sty.22
Konrad Kaczmarek — Chociaż multiflora jeszcze nie widziałem w życiu (żywej), także zawsze jestem niepewny siebie przy takich kosmatkach. 5.sty.22
Piotr Grzegorzek — Wysoce prawdopodobna Luzula multiflora, chociaż w tym stadium Luzula campestris też może być brana pod uwagę. U pierwszego gatunku działki okwiatu są szeroko obrzeżone. Z kolei u Luzula campestris działki są ostre, obrzeżone, ciemnokasztanowate. Trudno to jednoznacznie określić. Obydwa taksony brane pod uwagę występują w zasięgu mojego działania. Niestety, najważniejsza cechą kluczową jest stosunek pylników do nitek. U Luzula multiflora są one mało co dłuższe od nitek. U Luzula campestris są one parokrotnie dłuższe od nitek. Tak to opisuje Szafer. Tutaj mamy kwiaty żeńskie. Zatem pozostaje obserwacja i dodawanie kolejnych zdjęć w toku rozwoju oraz polowanie na pylniki. 5.sty.22
Borealis — Wracając jeszcze do kosmatek. Ponieważ temat jeszcze nie raz wróci do tego działu, warto porównać inne jeszcze (zestawione dychotomicznie) cechy charakterystyczne obu kosmatek:

Luźnokępkowa z krótkimi rozłogami (L. campestris)
Gęstokępkowa bez rozłogów (L. multiflora)
Maksymalna liczba kłosków: 6(8) (L. campestris); 10(12) (L. multiflora)
Liczba kwiatów średnio: 6 – 10 (L. campestris); 8 – 15 (L. multiflora)
Szypuły bardzo nierównej długości, boczne, na koniec prawie skierowane w dół (L. campestris)
Wszystkie szypuły prawie równe, wzniesione (L. multiflora)
Szyjki słupka dłuższe od zalążni (L. campestris)
Szyjki słupka równe zalążni (L. multiflora)
I na koniec jeżeli chodzi o proporcje długości pylników do nitek pręcików, podobnie (może bardziej precyzyjnie) jest u Rutkowskiego.

Ponieważ na moim terenie (okolice Żar i Żagania) sporo mamy wrzosowisk i psiar, obydwie kosmatki występują dosyć często (kosmatka polna licznie). Warto też odszukać kosmatkę bladą (Luzula pallescens) podobną do L. multiflora, podawaną z wielu stanowisk na Dolnym Śląsku (Schube). Tutaj taką istotną cechą odróżniającą ją od dwóch już wymienionych kosmatek są liście okwiatu. U kosmatki bladej są one wyraźnie nierównej długości, zewnętrzne nieco dłuższe i jasnobrązowe. Tak na marginesie, jeżeli chodzi tę kosmatkę, w zasobach naszego bio-forum właściwie to nic nie znalazłem. 5.sty.22
Atropina — Czy po tych zdjęciach mozna jednoznacznie okreslić jaka to Luzula? 5.sty.22
Piotr Grzegorzek — Pyłkowiny znacznie dłuższe od nitek. Znaczy się Luzula campestris. 5.sty.22
Atropina — Dziękuję bardzo wszystkim za bogatą odpowiedź. 5.sty.22
Konrad Kaczmarek — Tutaj Luzula multiflora do porównania. 5.sty.22

Ranunculus x levenensis Druce ex Gornall ?

Andrzej Ryś — Około 3-4 m od brzegu jeziora mezotroficzno-dystroficznego. Podłoże na którym rósł jest mulasto-torfowe. Wstępnie oceniłem na Ranunculus reptans ale może to mieszaniec z Ranunculus flammula? Chociaż owocki wskazują na ten pierwszy. Może ktoś jest dobrze opatrzony z tym gatunkiem? 4.sty.22
Andrzej Ryś — cd 4.sty.22
Konrad Kaczmarek — Rzeczywiście, niełupki z dzióbkiem jak u reptans, a wygląd jak dla flammula. To może być Ranunculus x levenensis Druce ex Gornall. Dla mnie wygląda to jak populacja mieszańcowa, ale bardzo skrzyżowana wstecznie z R. flammula, ew. po segregacji fenotypów tak, że brak jest chociażby intensywnego zakorzeniania się w węzłach, co teoretycznie R. x levenensis dziedziczy wraz z płożącym sposobem wzrostu po reptans. Ważny jest w tym wypadku stosunek długości dzióbka do długości niełupki. U levenensis jest to 18-19 mm, u reptans 26-27 mm, u flammula ok. 11 mm. 4.sty.22
Konrad Kaczmarek — nie milimetry, ale %, przepraszam 4.sty.22
Andrzej Ryś — Dzięki Konrad. Obejrzę go sobie bliżej w sezonie. 4.sty.22
Konrad Kaczmarek — Ciekawe czy w okolicy trwają osobniki o fenotypie bardziej zbliżonym do R. reptans, a może nawet czystego gatunku. 4.sty.22
Andrzej Ryś — Z przyjemnością i z obowiązku obejdę brzegi tego tajemniczego jeziorka o wdzięcznej nazwie Klimunt". Ponoć w tym jeziorku ponad sto lat temu zatopiona kilkanaście grubych kłód dębu po to żeby powstał z niego tak zwany "czarny dąb" ceniony przez stolarzy i rzeźbiarzy.
Ponadto w naszym atlasie w opisie Ranunculus reptans jest taki zapis: ".... Przy czym na obrzeżach jezior występują populacja mieszańcowe z jaskrem płomiennikiem (Ranunculus flammula) a w litoralu czyste populacje". Tak na prawdę nie wiem co miał na myśli autor. 4.sty.22
Konrad Kaczmarek — Myślę, że chodzi o izolację rozrodczą środowiskową, czyli populacje tych dwóch rodzicielskich gatunków jeśli występują na jednym obszarze, to i tak zajmują na dobrą sprawę inne nisze ekologiczne. Ranunculus flammula zasiedla może zatem właśnie takie podmokłe lub bagniste tereny dalej od brzegu, a R. reptans preferuje strefę brzegową i zanurzenie w wodzie do pewnej głębokości. Niemniej istnieją najwidoczniej w takich środowiskach pewne strefy mieszańcowe, tutaj związane z ekotonem brzegu zbiornika wodnego, gdzie spotyka się ląd z wodą i R. flammula z R. reptans. 4.sty.22
admin — Przeformułowałem nieco zdanie na stronie Ranunculus reptans, aby było czytelniej i dodałem cytację w samym tekście. 4.sty.22
Marcin Kutera — na moje oko to jaskier płomiennik (Ranunculus flammula). Zresztą siedlisko się zgadza 4.sty.22
Andrzej Ryś — Ale dzióbek na niełupkach nie pasuje do niego. 4.sty.22

Na brzegu wysychajcego jeziora. Myriophyllum? i Elaphrus riparius?

maj — Na brzegu wysychającego jeziora. Myriophyllum? 3.sty.22
Konrad Kaczmarek — Tak, jakiś Myriophyllum. 3.sty.22
maj — Dziękuję. 3.sty.22
Janusz B — Wiem że to forum botaniczne, ale oprócz wywłócznika Myriophyllum sp. ciekawie prezentuje się jeszcze na zdjęciu nr. 1 trzyszcz Cicindela sp. w barwach ochronnych. Według mnie to jakiś rzadki gatunek. 3.sty.22
Jurek Radwański — Na pierwszym zdjęciu to nie i{Cicindela} tylko i{Elaphrus ullrichii} 3.sty.22
maj — Dziękuję. Czyli to Elaphrus ullrichii – Pierzchotek szmaragdowy. Spotkałem go w poł/zach.Niemiec. Zauważyłem go dopiero przy przeglądaniu zdjęć. Szkoda, bo napewno zrobił bym więcej zdjęć, a z drugiej strony lepiej dla niego, że jest mniej widoczny i się tak w ten sposób umie chronić. 3.sty.22
Janusz B — Jak to miło, że Jurek Radwański go oznaczył. Próbowałem poszukać go wśród trzyszczy, bo na pierwszy rzut oka bardzo podobny. Nigdy takiego nie widziałem, więc podejrzewałem, że jest to rzadki owad. Okazało się, że nawet bardzo rzadki, w Polsce centralnej nie występuje. Zrobić fotkę takiemu drapieżnikowi całkowicie przypadkowo, przy okazji fotografowania rośliny to jak trafić w totka! 3.sty.22
Jurek Radwański — Jak tak patrzę na tego chrząszcza to teraz napisałbym Elaphrus cf. ulrichii. Pomimo, że wygląda wręcz książkowo to bez obejrzenia przedpiersia nie wykluczałbym pospolitego E. riparius 3.sty.22
Janusz B — Pierzchotek przybrzeżny Elaphrus riparius rzeczywiście bardziej pasuje, ze względu na wywłócznika można sądzić, że gleba była tam gliniasta, a nie piaszczysta. Pierwotnie typowany E. ullrichii z tego co czytałem lubi piaszczyste tereny i jest o wiele rzadszy. Jeszcze podobny jest chyba Elaphrus aureus, ale nie widziałem jego zdjęcia. Tak czy inaczej można pogratulować, kolega maj ma ciekawą fotkę, szczególnie biorąc pod uwagę piękno tego owada i to, że pierzchotki ze względu na ich drapieżny charakter są bardzo szybkie, zwinne i przez to trudne do sfotografowania. 3.sty.22

Pimpinella nigra? czy takie zabarwienie przekroju korzenia wystarczy do indentyfikacji?

ListekPimpinella nigra? czy takie zabarwienie przekroju korzenia wystarczy do indentyfikacji? 2.sty.22
Konrad Kaczmarek — Mi wystarcza. 2.sty.22
Andrzej Ryś — Do tego jeszcze dla pewności trzeba sprawdzić owłosienie łodygi. Rutkowski pisze: łodyga do pierwszego rozgałęzienia silnie i gęsto owłosiona. Na moich okazach znalezionych w Puszczy Piskiej łodygi były owłosione na całej długości aż do baldachów. Miejscami na łąkach świeżych tworzy bardzo duże rozległe łany 2.sty.22
Listek — niestety nie mam zachowanego dobrego zdjęcia łodygi, nie mam ujęcia przy baldachach. Ale stanowisko jest duże więc łatwo sprawdzę w następnym sezonie. Dzięki! 2.sty.22
Piotr Grzegorzek — Na razie nie rozróżniam, ale sądzę, że te dodatkowe cechy powinny przydać się przy weryfikowaniu starych okazów zielnikowych. 2.sty.22
Andrzej Ryś — Miałem również osobniki, których łodygi oraz liście były owłosione aż po baldach, a korzeń na przekroju był biały bez śladów niebieszczenia. 2.sty.22
Piotr Grzegorzek — Z tego wynika, że przekrój przez korzeń jest decydujący. Tym nie mniej proponuje podjąć wyzwanie aby znaleźć cechy różnicujące obydwa gatunki, bez potrzeby mordowania osobnika w celu zaspokojenia naszej ciekawości. 2.sty.22
Konrad Kaczmarek — http://www.herbapolonica.pl/magazines-files/9674444-Pages%20from%20Herba_3.pdf 2.sty.22
Andrzej Ryś — Publikacja zacytowana przez Konrada jednak nie odpowiada na pytanie czy owłosionie łodygi i liście aż do baldachu ale bez śladów zniebieszczenia na przekroju korzenia dyskwalifikuje Pimpinella nigra ??? 2.sty.22
Konrad Kaczmarek — To zalinkowanie było bardziej odpowiedzią na zapotrzebowanie na cechy pozwalające na rozpoznanie bez likwidowania rośliny. Teoretycznie brak niebieszczenia eliminuje P. nigra (Rutkowski, Szafer, nasz Atlas, zalinkowany artykuł). Nasz atlas mówi za to, że często niebieszczeje przy P. nigra (zatem nie zawsze, ale często), ale P. saxifraga ma nie niebieszczeć nigdy. Długość włosków ma być istotna. Reszta biometrii daje mało wyraźne różnice, włączając w to zmienność w owłosieniu w obu przypadkach. Cytowany artykuł i Szafer wspominają o owłosieniu szypuł w baldachu przy P. nigra. Sytuacja jest niejednoznaczna. Wygląda na to, że jednak więcej głosów skłania się ku zmianom barwy w wyniku oksydacji. Poza tym wyraźną różnice pokazuje kariotyp. Zatem cytogenetyka potencjalnie daje odpowiedź, choć doraźnie w terenie i/lub dla osób botanizujących hobbystycznie jest to jednak metoda trudna do stosowania. 2.sty.22
Andrzej Ryś — Dzięki za wyklarowanie problemu. 2.sty.22
Andrzej Ryś — Aaa i jeszcze pytanko. Co z tą długością włosków??? 2.sty.22
Piotr Grzegorzek — Proponuję, aby tę ciekawą dyskusję przenieść do Botaniki. A poza tym w połowie lat 70. ubiegłego wieku kiedy fascynowano się innymi technikami badawczymi w gronie zaawansowanych studentów żartowaliśmy, że w przyszłości wyposażeniem florysty poza teczką do zbierania roślin będzie kolumna chromatograficzna. To się nie spełniło, ale wciąż zmierza ku temu, że nie wystarczy mędrca szkiełko i oko. 2.sty.22
Konrad Kaczmarek — P. saxifraga - włoski do 0,15 mm i zagięte do dołu P. nigra - do 0,3 mm, zagięte lub odstające 2.sty.22
Andrzej Ryś — Dzięki 2.sty.22
Piotr Grzegorzek — Dzięki 2.sty.22

zasady / regulamin

  1. Zawsze podawaj! w jakim siedlisku roślina rosła (łąka, las, pobocze drogi, ogród itp., jeśli poza Polską to gdzie) - to ułatwia oznaczenie.
  2. Niezalogowani do atlas-roslin.pl także mogą dodawać zapytania i udzielać odpowiedzi.
  3. Atrakcją zalogowania jest posiadanie trwale przypisanego pseudonimu (nie trzeba podawać za każdym razem) i dostęp do takich atrakcji jak archwium własnych wpisów.
  4. Nowy system zapytań "jaka to roślina" w końcu 2018 roku przeniósł się z bio-forum.pl do atlas-roslin.pl Stąd korzysta z atlas-roslinnego (a nie bio-forumowego) systemu kont użytkowników do pamiętania pseudonimu i "zaklepania" go na stałe.
  5. Nazwy dwuczłonowe, polskie i łacińskie, są automatycznie linkowane do strony w atlas-roslin.pl, tak samo wskazania do bio-forum.pl.